14:39

Dlaczego reklama na blogach nie jest taka fantastyczna?

BlogiKominek napisał, Grzesiek napisał – to i ja napiszę, ale trochę inaczej. Trochę wsadzę kij w mrowisko. Bo choć oczywiście niezmiennie jestem “za”, jeśli chodzi rozwijanie polskiego rynku reklamy na blogach, to nie podzielam opinii wielu blogerów, że jest super, cudownie, a winę za wszelkie zło ponoszą niemądrzy reklamodawcy. Dlatego dziś napiszę o minusach reklamy na blogach.

Plusy znają wszyscy. Że mniej użytkowników, ale za to aktywni, zaangażowani, lepiej stargetowani. Ale zastanówmy się, czy zawsze ma to znaczenie?

Taki przykład. Mam sklep internetowy. Sprzedaję kosiarki. Moim celem jest znalezienie 10 klientów, którzy kupią produkt. Mam do wyboru – portal internetowy z masą użytkowników i blogera, z mniejszą ich liczbą, ale za to aktywną i super stargetowaną. Ceny u obu podobne. Wybieram obie.

Efekt? Z portalu weszło mi 10 000 użytkowników, z czego jeden na tysiąc kupił kosiarkę. Sprzedałem 10 kosiarek. Blog, zgodnie z obietnicą, miał dużo lepsze statystyki konwersji – aż jedna na 10 osób kupiła kosiarkę. Problem w tym, że w sumie było ich 100, więc również sprzedałem 10 kosiarek.

Podsumowanie? Za tę samą cenę portal zaoferował mi to samo co blog, dodatkowo dając jeszcze traffic w postaci ludzi, którzy kiedyś może wrócą, szukając kosiarki. Mimo super jakości użytkownika na blogu, wcale nie wyszło to tak fajnie. Bloger ceny nie zmniejszy, bo żeby było to opłacalne, musiałby sprzedawać reklamę za grosze (co krytykują Grzesiek i Kominek).

No dobra, a co, jeżeli nie chcę sprzedać kosiarek, tylko zdobyć zasięg? Blogi nie mają aż tak dużej współoglądalności, jak portale. Każdy z nich dociera do malutkiej grupy odbiorców, ale razem, na zasadzie “długiego ogona” docierają bardzo daleko. Problem w tym, że jeśli chcemy faktycznie osiągnąć spory zasięg, to musielibyśmy kupić reklamę na bardzo dużej ilości blogów – a każdy bloger chce sobie zarobić, więc koszta takiej kampanii będą ogromne. Jeden ogromny wydawca może obniżać ceny, ale bloger jest w tym zakresie dość ograniczony. Przecież nie będzie sprzedawał bardzo tanio, żeby potem narzekać, że reklamodawcy nie rozumieją blogosfery i mało płacą.

Okej, to może efekt wizerunkowy? No cóż… Do zrobienia fajnej, blogowej akcji wymagane jest sporo czasu i wysiłku, żeby zaangażować czytelników. To jednak nie wszystkie problemy. Blogi mają względnie mały zasięg, więc przy sporej ilości takich “akcji” lepiej zrobić oryginalną kampanię na portalu, niż oryginalną kampanię na blogu. Do tego za blogerami nie stoją wielkie koncerny. Agora, Bauer czy ITI mogą zaoferować szeroki zasięg “medialny” w postaci prasy, internetu, radia… Blogerzy nie mogą.

No dobra, to czy blogi w ogóle nadają się do reklamy? Jasne. Na przykład do reklamy małych firm, celujących w bardzo konkretny target. Albo do długich, zaplanowanych, będących częścią większej akcji działań PR, tak jak to zrobiło Agito z Maćkiem Budzichem. Ale nie do wszystkiego.

Problem jest po obu stronach. Owszem, u reklamodawców, którzy nie rozumieją, że “reklama na blogach” to nowa kategoria, tak jak “prasa”, “radio” czy “telewizja”, która nie powinna być traktowana jako alternatywa do reklamy na portalach… ale również u blogerów. Niektórzy z nas trochę zachłysnęli się własną wspaniałością, a “winą” za minusy blogowego marketingu obarczają… marketingowców, którzy rzekomo nie rozumieją, nie dostrzegają, nie mają pomysłu, patrzą tylko na odsłony, są przywiązani do “przestarzałych” form reklamy, boją się ryzykować, ogólnie – są kretynami, bo nie kochają nas tak, jak my siebie kochamy.

Nie chcę wywołać flamewaru, dlatego po raz kolejny podkreślam, że nie jestem przeciwnikiem reklamy na blogach – wręcz odwrotnie. Proponuję jednak, żeby blogerzy skupili się na blogowaniu, a nie na podkreślaniu i “imputowaniu” innym swojej rzekomej “lepszości” od innych form reklamy, innych mediów, zawodowych dziennikarzy i całego świata :)

P.S. W komentarzach do podlinkowanego na początku wpisu Kominka jest też sporo ciekawych opinii. Ja akurat, “na przekór”, starałem się patrzeć na to od strony reklamodawcy, możecie poczytać.


13.08.2009

11 komentarzy - napisz, co o tym myślisz!

zgadzam się ze stwierdzeniem że blogerzy powinni skupić się na blogowaniu i produkcji treści bo dzięki temu zdobyli swoich czytelników… dodając kolejne boxy reklamowe nie budują swojej unikalności… podobnie jak spamując blipa milionem tagów #adtaily

Paweł Opydo

@Bartek – moim zdaniem nie do końca. Samo istnienie boksów reklamowych czy ich promowanie, to rzecz normalna i to już się wiąże z samym indywidualnym podejściem blogera. Problem leży w tym, czy sprzedajemy konkretny “produkt” w postaci reklam czy akcji, wyceniając go według wartości rynkowej, czy powtarzamy w kółko, jaka to super jest reklama na blogach, a jak ktoś się nie zgadza (albo uznaje za nieopłacalne), to uważamy go za nieświadomego głupka…

Nie każdy blog zaraz musi zarabiać.
95% blogerow pewnie nigdy o tym nie bedzie myslalo, majac inne cele w prowadzeniu swoich blogów.

Te boksy reklamowe, staja się jakimś fetyszem… jesli już jest ten “wyscig” to raczej by zadbać o jakosć” a nie w licytowaniu się “kto da mniej”. Jesli ktoś chce reklamować sie tagami czy ofertami, jego wola. Ale można to robic bardziej efektywnie.

Paweł Opydo

@Jacek – dokładnie. Blogerzy mają dwa wyjścia – albo pójdą w konkurencję na kliki z portalami, gdzie są na z góry przegranej pozycji, a żeby w jakikolwiek sposób konkurować, muszą obniżać ceny, albo… No właśnie: albo wykorzystają swoje atuty i stworzą efektywne modele promocji blogowej. A raczej: nie oni, ale marketingowcy, którzy muszą nauczyć się, jak na to patrzeć i w jakiej sytuacji to wykorzystywać.

moim zdaniem są 2 szkoły takich dla których “blogi już się skończyły” podobnie jak “konkursy fotograficzne na stronie” i na takich, którzy uważają że to nowa fala, świetnej myśli marketingowej…. ja nie zgadzam się ani z 1 ani 2 opcją poprostu uważam że w polskim internecie brakuje jeszcze masy krytycznej tzw. poważnych blogów i to jest problem i wyznacznik tego żeby się zbytnio nie podniecać reklamą na blogach…

No po prostu padłem jak przeczytałem przykład z kosiarką. 10 tys wejść z portalu z banera? To chyba ktoś by musiał ten cały sklep sprzedać żeby go było stać:)

I poznałem na sobie siłę reklamy na portalu (interii) więc takie bajki to tylko bajki – za to mogę pokazać przykłady, że reklama wizerunkowa działa i ma się z tego efektywne korzyści (klientów np).

Paweł Opydo

@hazan – oczywiście, przykład z 10 000 wejść jest zupełnie z kosmosu, żeby cyfry były okrągłe i widoczne. W tym wypadku, rectangle na ROS z CTR 1% kosztowałby np. 12 000. Tak samo zresztą mało prawdopodobne jest to, że 1 na 10 osób klikających reklamę na blogu kupuje kosiarkę.

Reklama wizerunkowa – jasne, że działa, ale nie każdy jest nią zainteresowany. Reklama na blogach to nisza, ale nie udawajmy, że jest super, najlepsza i wymiata, tylko marketingowcy są zbyt głupawi, żeby to dostrzec ;)

jaka byłaby konwersja jesli nawet gdzie cudem zobaczylibysmy taki CTR… dla sklepow specjalistycznych, to juz lepiej zrobic łapankę na mieście i dowozić klientów limuzynami. ;)

adtaily to fajne rozwiązanie. połowę reklam, które kupiłem za ich pośrednictwem mógłbym pewnie dostać za darmo, bo i tematyka stron, na których się reklamuje podobna i ich właściciele raczej otwarci na propozycje. ale z czystego lenistwa wolę zapłacić te xx zł za kilka dni reklamy niż pisać maile, umawiać się, etc. szybko, prosto, przyjemnie i TANIO – jest git (;

a serio, to tych, którzy psują rynek tanią powierzchnią reklamową i tak nie przekonamy, że psują tym rynek :P oni zadowoleni są z 0,09 zł za dzień i super. ja używam adtaily w taki sposób jak opisałem wyżej… przynajmniej narazie (;

[...] AdTaily przewijał się już kilkakrotnie przez blogosferę. Pisali o tym m.in. Krzysiek Lis, Playr.pl, Kominek czy Antyweb – jedni podkreślając zalety taniej relamy, inni wieszcząc wręcz upadek [...]

[...] This post was mentioned on Twitter by tomaszalbecki. tomaszalbecki said: dlaczego nie warto reklamowac się na #blog.ach http://rdir.pl/p38b [...]



Napisz komentarz




Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Pracuję w dziale marketingu Interia.pl. W swoim czasie zajmowałem się m.in. takimi projektami jak 990px.pl czy zAfganistanu.pl, przygotowywałem kampanie reklamowe, robiłem grafikę, pisałem teksty do spotów radiowych, zajmowałem się social marketingiem i jeszcze paroma innymi rzeczami. Napisz do mnie.

Kolejny wpis: