Zapłaciłem za e-gazetę – nie poczytam, bo mam Maka

NewsweekNewsweek napisał o blogach. Zachęcony przez Maćka postanowiłem zaopatrzyć się w wersje cyfrową – bo tanio i wygodnie. Okazało się jednak, że nici z poczytania sobie: specjalny czytnik nie działa na makach. To jednak nie ta “dyskryminacja” mnie wkurzyła. Wkurzyło mnie podejście do klienta.

Z linka na stronie Newsweeka trafiłem bowiem na stronę e-Kiosk.pl. Wszystko ładnie – mamy trzy kroki: rejestracja konta, zakup magazynu, no i opcja ściągnięcia programu-czytnika. Założyłem konto, zapłaciłem… i trafiłem na stronę z podziękowaniami za zakup. Przez chwilę byłem zaskoczony – no bo co? Gdzie mój PDF? Dostanę mailem, czy jak? Na Blipie szybko dowiedziałem się, że obowiązkowe jest zassanie czytnika. Ok, zasysam… Zaraz, plik EXE? A gdzie wersja na Mac?

e-Kiosk

Po chwili grzebania trafiłem na tę stronę. Wymagania – Windows. Dobra, spoko – tylko po pierwsze, dlaczego mówicie mi o tym dopiero, jak już jestem 6zł w plecy, a do tego, dlaczego nie dajecie możliwości zassania zwyczajnego PDFa?

Dobra, to drugie jeszcze rozumiem. Dając PDF panowie ryzykują, że plik trafi nie tylko do właściciela konta, ale też do jego kwadryliona znajomych. To podobny przerost formy nad treścią, jak Plejada.pl, gdzie w związku z zabezpieczeniami możemy oglądać zakupione wideo tylko za pomocą Internet Explorera (sic!), a i tak odcinki seriali są screenowane i trafiają na torrenty.

Najbardziej irytujące w tym wszystkim jest to, że nikt, absolutnie, nigdzie przy zakupie nie napisał: “hej, żeby to przeczytać potrzebujesz naszego genialnego czytnika, który jest tylko na Windows”. Po prostu: zarejestruj się, zapłać, to dostaniesz gazetę. Nie dostałem. Do tego, gdyby nie Blip, to pewnie do teraz bym czekał na maila z PDFem, bo nie raczono mnie poinformować, że muszę mieć jakiś specjalny programik.

Z ciekawości poprosiłem brata, żeby mi zassał plik (format .wyd) i wysłał mailem. Nietrudno się domyślić, że nie dałem rady tego niczym otworzyć. Ot, makowcy i koledzy linuxiarze – nie poczytamy sobie.

P.S. Zwolniły się dziś dwa miejsca na bloczku AdTaily po prawej, więc jakby byli chętni – np. e-Kiosk.pl ;) – to zapraszam.

P.P.S. No właśnie, zapomniałem o tym napisać – jest takie coś jak “Publikacje do pobrania”, gdzie powinny być PDFy, ale nie działa, to znaczy: link do listy PDFów jest, ale nigdzie nie prowadzi (zapętla się, można go klikać w nieskończoność i tylko strona się przeładowuje) :/

16 czerwca, 10:57

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook