Gry komputerowe na dowód – tak!

Manhunt

“Od lipca jeśli ktoś, kto wygląda na dziecko, będzie kupował w dowolnym z polskich Empików grę komputerową, będzie musiał pokazać legitymację szkolną, na podstawie której sprzedawca sprawdzi zgodność wiekową z ograniczeniami wiekowymi PEGI.

Dorosłych z kolei empikowi sprzedawcy spytają, w jakim wieku jest ktoś dla kogo wybierają oni grę. Dzięki temu mniej ma być prezentów nieświadomych bądź po prostu głupich.” – czytamy na Gamezilla.

Popieram całym sercem i podpisuję się wszystkimi możliwymi kończynami! Niewiele wysiłku kosztuje to osoby, które kupują gry zgodnie z przeznaczeniem, a pozytywne efekty mogą być znaczące. Nie dlatego, że gry powodują jakieś straszne efekty u młodszych, ale przede wszystkim liczę na zwrócenie uwagi rodziców na problem, jakim jest… interesowanie się własnym dzieckiem.

Przeciętny rodzic wychodzi niestety z założenia: “moje dziecko gra w komputer, ja nie wiem o co chodzi, więc trzymam się z daleka” – a to spory błąd. Osobiście byłem świadkiem, jak pani w średnim wieku w krakowskim Empiku kupowała (na oko) 12-latkowi GTA, a dzieciak tłumaczył, że to “taka gra, gdzie się jeździ samochodami”.

Co by było, gdyby ten dzieciak oglądał filmy dla dorosłych “jak leci”? Ot, pójdzie sobie do kina na “Piłę”, a potem jeszcze w domu rzuci okiem na film “miłosny” po północy. Ale nie – tu rodzice pilnują. Ale gry? Nieee, przecież one z założenia “są dla dzieci”, a poza tym “my tego nie rozumiemy”.

Ograniczenia wiekowe nie zawsze są trafne, bo nie mogą brać pod uwagę indywidualnych predyspozycji intelektualnych widza. Niejeden dwudziestoparolatek nie powinien oglądać filmów 18+, a niejeden 15-latek jest na tyle dojrzały, że mógłby. Ale być może taka akcja sprawi, że niejeden rodzic uświadomi sobie, że gry – podobnie jak filmy – niekoniecznie nadają się dla ich pociech.

7 czerwca, 8:37

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook