Chciałbym Wam opisać najlepszą grę, w jaką grałem na iPhone. Chyba jedyną, którą przeszedłem od deski do deski, a potem jeszcze raz (z bonusowymi levelami), po tym, jak zmieniłem iPhone na nowego. Grę, w którą grałem, mimo, że obok był komputer. Mój prywatny hit hitów.
Cóż to za gra, zapytacie. Sims 3? Need For Speed? A może, chwalony przeze mnie ostatnio, Terminator na iPhone? Nie. Mowa o prostej, dwuwymiarowej grze za dwa dolary. Mowa o Blackbeard’s Assault.

Zacznijmy od jakości wykonania, bo to rzuca się w oczy pierwsze. Jest cudnie. Gra jest 2D, ale jest dopracowana w każdym szczególe. Dźwięki, muzyka, ręcznie rysowane obrazki, menu, ikonki – wszystko to jest dopieszczone w każdym calu. Cała gra jest zrobiona w konwencji pirackiej (mimo, że można by na tych samych zasadach zrobić ją nawet w kosmosie), a całość jest oplecione zgrabną historyjką.
A treść? Tu już będzie dłuższy opis ;) Najprostsze zasady są takie: na każdej planszy mamy naszą “bazę” (typowy, piracki X na mapie) i ścieżkę, która do niej prowadzi. Po ścieżce “pełznie” powoli wąż, składający się z różnokolorowych kul. Kiedy wąż dojdzie do końca ścieżki – przegrywamy.

Nasza rola polega na strzelaniu do “węża” z armaty. Walimy w niego również różnokolorowymi kulami. Jeżeli w jednym miejscu spotkają się 3 (lub więcej) kul – wybuchają one. Zadaniem gracza jest zniszczenie całego “węża”, zanim dotrze do naszej bazy.
Wszystko to wydaje się w sumie być prostą zręcznościówką, ale wcale tak nie jest. Trudno to opisać: trzeba zagrać. Dodam tylko, że w grę wplecione są elementy taktyczne (szczególnie na wyższych poziomach) w rodzaju: jaką kulę wystrzelić z której armaty, w jakie miejsce i w którego “węża” (tak, bywa więcej niż jeden). Do tego są dodatkowe “bronie” (wybuchowe pociski itd.), a na “trasie” możemy natrafić na specjalne kule, przynoszące dodatkowe efekty. No i najlepsze: zasady fizyki. Jednokolorowe kule przyciągają się do siebie z dowolnej odległości, co możemy wykorzystywać dla naszych celów.

Zdaję sobie sprawę, że opis ten jest zawiły, ale po prostu: musicie w to zagrać, żeby w pełni zrozumieć. Całe szczęście Blackbeard ma wersję light, w której możecie spróbować swoich sił, ale całym sercem zachęcam do zakupu wersji pełnej – poziom grywalności jest po prostu kosmiczny, do tego stopnia, że zdarzało mi się o pierwszej w nocy “pykać”, bo zablokowałem się na jakimś szczególnie trudnym etapie.
Polecam!


Julian
Te podróby i tak nie przebiją swego oryginału – gry Zuma. Boska gra i o wiele lepsza graficznie, choć niedostępna na iPhona/iToucha :)
Paweł Opydo
Nie wiem, nie grałem, ale screeny w necie nie robią wcale wrażenia “lepszej” :) Niemniej, spróbowałbym, gdyby była na iPhone.
Teloch
Sam pomysł stary jak świat – PYK!
Ale fajnie, że ludzie dostrzegają, że na tego typu przenośnych konsolach liczy się głównie grywalność.
Teloch
Zuma przebije piratów, gwarantuje Ci to ;) Eh, niesamowity z tej żaby zjadacz czasu…
Paweł Opydo
No właśnie gram, gram w te zumo-podobne :) Jak na razie Blackbeard rządzi świetnie zrobioną fizyką :) Ale fakt faktem, grywalność niezła :)
Mateusz Skuza
Podobna do tego jest “StoneLoops! of Jurassica” – te same zasady, lepiej wykonana, w stylu czasów kamienia łupanego. Też potrafiła mnie na dłużej przy telefonie zatrzymać :) .
Paweł Opydo
Dzięki, muszę obczaić – w Blackbeard pszeszedłem już wszystkie etapy na wszystkich poziomach trudności ;)
Pan Jan
Zuma, Tumble Bugs, StoneLoops. Jest całe zatrzęsienie takich gier.
Jednakowoż największy dla mnie czar ma Zuma.
Mateusz Skuza
warto, tym bardziej, że aktualnie po $0,99 ;)