O pewnej gazecie, której nazwy nie ujawniamy

Gazeta

Jest taka gazeta… będzie ostro, więc nie ujawnię jaka. Zdradzę tylko, że pierwsza litera jej nazwy to “D”, a ostatnia “K” (zbieżność ze słowem “dupek” jest absolutnie przypadkowa). Ogólnie D. postanowił wszcząć wojnę z całym internetem. Jak ta gazeta o nakładzie 168 tys. egzemplarzy, wydawana przez pewną niemiecką firmę, której nazwy nie wymienię, może obrzucać błotem internautów, jednocześnie wszem i wobec pokazując, że nie mają o nich absolutnie pojęcia?

Jak redaktor naczelny tej gazety, 43-letni Robert (nie chcę zdradzić jego personaliów), może wypisywać absolutne kretynizmy i zakłamywać rzeczywistość, w momencie, gdy nawet dziennikarze innych mediów (także prasy) uważają go za buca?

Jak ten brukowiec, o podtytule “Polska-Europa-Świat” (zdecydowałem się nie ujawniać, o którą gazetę chodzi) może obracać kota ogonem i z prymitywnego robienia szumu, zemsty za negatywne komentarze w internecie i wepchnięcia się z brudnymi butami w czyjeś prywatne życie, zrobić walkę o wolność wypowiedzi, poziom wypowiedzi w Sieci i ogólnie Cały Świat i Ważne, Nurtujące Obywateli Rzeczy? Do tego w momencie, gdzie co rusz udowadniają oni, że wiedzę o internecie i jego użytkownikach wzięli z “Matrixa”?

Ponieważ jednak piszę pod własnym nazwiskiem i ogólnie jestem SFNP (Strasznie Fajny i Na Poziomie), nie ujawnię o jaką gazetę chodzi. Powiem tylko jedno: panowie “rzetelni” i “profesjonalni” dziennikarze D. – pocałujcie mnie w dupę.

(foto)

P.S. Zgodnie z planem to powinien być pierwszy post nie tylko przez RSS.

P.P.S. A tu jest tekst absolutnie niezwiązany z powyższym i nie dotyczący tej samej sytuacji.

31 maja, 10:44

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook